-
Pies i inne zwierzęta
Pies jest drapieżnikiem
Czy pies może bez problemów żyć w jednym domu z królikiem, kotem lub innymi zwierzętami ? Takie pytanie zadaje sobie wielu przyszłych właścicieli psów. Zastanawiają się co zrobić, aby uniknąć konfliktów i czy w ogóle jest to możliwe.
Trzeba pamiętać, że pies drapieżnikiem, zdolnym do polowania i zabijania ofiar, które przewyższają 4-5 razy jego masę lub wysokość, wyposażonym w groźne kły. Jego łowieckie zachowania uaktywniają się na widok poruszających się małych i dużych zwierząt. Głodny czy najedzony, pies poluje mimo wszystko. Instynkt łowiecki jest szczególnie silny u ras myśliwskich, które były selekcjonowane w tym kierunku.
Socjalizacja najważniejsza
Pies nie zjada jednak swoich przyjaciół. członków stada, należących do gatunku. z którymi został socjalizowany. Okres socjalizacji, czyli pierwsze kilka tygodni życia szczenięcia jest bardzo ważnym okresem rozwoju motorycznego, emocjonalnego, okresem kiedy przystosowanie jest łatwe i pozwala szczenięciu na identyfikację ze swoim gatunkiem lub gatunkiem obecnym w czasie tego okresu, wytworzenie więzi rodzinnych z innym gatunkiem lub osobnikami, identyfikacja wszystkiego co nie należy do rodziny, co jest nieznane, a więc groźne lub budzące nieufność. Okres socjalizacji przypada między 7 a 12 tygodniem życia psa wpływa na całe jego późniejsze relacje z otaczającym światem.
Pies wiejski wychowany przy stadzie owiec lub drobiu, nie będzie polował na te zwierzęta. Pies miejski natomiast, w czasie wycieczki na wieś może upolować kurę, kaczkę czy owcę. Pierwotna socjalizacja redukuje w znacznym stopniu zachowania łowieckie, choć nie eliminuje ich całkowicie. Jeśli pies był w młodym wieku socjalizowany z kotem, będzie go respektował w domu, ale tylko jeśli kot nie zacznie uciekać. Jeśli kot zacznie uciekać i jeśli zdarzy się to poza terenem domu, to jest wysoce prawdopodobne, że wyzwoli to w psie zachowania łowieckie i zacznie gonić kota.
Drugi problem tendencje to zawężania socjalizacji do określonego typu osobników w obrębie danego gatunku. Jeśli szczenię będzie socjalizowane z na przykład z białymi królikami, to w przyszłości łatwiej będzie respektować króliki białe niż te o innych umaszczeniach. Podobnie w przypadku innych specyficznych cech rozróżniających osobniki danego gatunku.
Jak uniknąć problemów ?
Jak najlepiej postępować, aby współżycie pomiędzy psem a innymi zwierzętami układało się pomyślnie? Oto rada. Jeśli mamy już w domu jakieś zwierzęta, np. króliki lub koty, to najlepiej będzie jeśli zdecydujemy się na wzięcie małego szczeniaka w wieku 7-8 tygodni i sami zapewnimy mu właściwą socjalizację z naszymi zwierzętami. Wzięcie psa starszego niż 3 miesiące, który nie był socjalizowany z królikami i kotami, jest zawsze ryzykowne. Podobne ryzyko ponosimy decydując się na psa dorosłego o nieznanej przeszłości. Możemy natomiast bez większych obaw wziąć psa dorosłego, którym wiemy z cała pewnością że żył w zgodzie z takimi gatunkami zwierząt jak nasze.
Pierwsze spotkania z innymi zwierzętami
Pierwsze spotkania szczenięcia z małymi zwierzętami, takimi jak królik, kot czy świnka morska, muszą przebiegać zawsze pod stałym nadzorem właściciela. W czasie, gdy właściciela nie ma lub jest zajęty, pies i małe zwierzę powinny być rozdzielone. Właściciel musi kontrolować ruchy szczenięcia, aby nie atakowało małego zwierzęcia lub nie zmuszało bezustannie do zabawy. Z drugiej strony trzeba uważać, aby szczenię nie wyniosło zbyt nieprzyjemnych doświadczeń z obcowania z kotem czy królikiem (pogryzienie, podrapanie), aby nie kojarzyło potem negatywnie ich obecności. Właściciel musi stworzyć dobre warunki, aby zwierzęta dobrze się poznały i nauczyły odpowiednich zachowań względem siebie.
Wprowadzenie szczenięcia do domu, w którym mieszka już dorosły kot, przebiega zazwyczaj bez większych kłopotów. Kot ma czas, aby przyzwyczaić się do obecności psa zanim malec urośnie i zanim zacznie tak mocno szczekać by kot mógł się przestraszyć. Należy pozwolić, by kot sam wyznaczył granice ruchliwemu szczenięciu, jak również, aby miał możliwość odizolować się od niego, gdy ma taka ochotę.
Wprowadzenie kociaka do domu, w którym jest dorosły pies, niesocjalizowany z kotami, może stanowić poważny problem. Jeszcze gorzej jeśli kot jest dorosły również niesocjalizowany z psami. Jeśli jednak zarówno pies jaki kot przeszli prawidłową socjalizacje ogólną, z duża ilością stymulujących bodźców w otoczeniu, jeśli pies jest z natury spokojny i delikatny, i jeśli żadne ze zwierząt nie przejawia problemów z zachowaniem. To jest spora szansa, że uda się przyzwyczaić je do wspólnego życia.
O socjalizacji raz jeszcze
Chciałabym po raz kolejny poruszyć temat socjalizacji szczeniąt, jako że wciąż niewielu hodowców zdaje sobie sprawę z jego powagi.
Zachowanie dorosłego psa w ponad 80% zależy od wpływów otoczenia. Dlatego tak ważne jest stworzenie właściwych warunków rozwoju psychicznego szczenięciu, począwszy od poczęcia. W okresie szczenięcym pies musi nauczyć się do jakiego gatunku należy, jakie są gatunki zaprzyjaźnione, jakie otoczenie jest bezpieczne, jak się porozumiewać z innymi osobnikami, jak zachowywać w różnych sytuacjach, jak żyć w grupie społecznej (w hierarchii) oraz jak stać się niezależnym (tworzenie i likwidowanie więzi).
Socjalizacja w hodowli
Aktualnie, główna funkcją naszych psów jest bycie zwierzęciem towarzyszącym, które żyje w dobrych relacjach z właścicielami. Rodzina, w której żyje pies składa się zwykle z osób dorosłych i dzieci. Pies musi dostosować się do warunk6w i sposobu życia właścicieli, zaakceptować samotne siedzenie w mieszkaniu podczas ich nieobecności, chodzenie na spacery po ruchliwych ulicach miasta. itd. Musi być więc doskonale socjalizowały z ludźmi, innymi zwierzętami (koty) i innymi osobnikami swojego gatunku, być odpornym na głośne hałasy, ruch uliczny, tłumy przechodniów, zachowywać równowagę emocjonalną w niemalże wszystkich możliwych okolicznościach.
Za tą równowagę odpowiedzialne są dwie osoby: hodowca i przyszły właściciel szczenięcia. Hodowca jest odpowiedzialny za cały okres rozwoju szczenięcia począwszy od poczęcia aż do opuszczenia hodowli. Nowy właściciel — za kontynuację pracy hodowcy.
Po co socjalizować szczenięta ?
Socjalizacja jest potrzebna, aby szczenięta stały się bardziej ufne, pewne siebie, aby miały lepsze zdolności przystosowawcze i aby lepiej spełniały oczekiwania właścicieli. Pies ma być przyjacielem, towarzyszem, ma być posłuszny i nie sprawiać problemów. Socjalizacja jest jednak przede wszystkim po to, aby psu żyło się jak najlepiej, aby miał dobre samopoczucie.
Prawidłowa socjalizacja ma także znaczenie komercjalne, ponieważ zrównoważone, zdrowe psychicznie szczenięta dobrze świadczą o jakości hodowli.
Jak przeprowadzać socjalizację w hodowli?
Socjalizacja powinna być przeprowadzana z pełną świadomością ze strony hodowcy. Musi on zdawać sobie sprawę jak ważne jest to co robi, jak olbrzymie ma znaczenie dla przyszłego życia psów jego hodowli.
Przede wszystkim musi on sprawić by szczenięta stały się jak najbardziej pewne siebie i pełne zaufania wobec otoczenia, ponieważ tylko pies ufny może przystosowywać się do nowych sytuacji. Szczenięta musza nabierać zaufania wobec środowiska zewnętrznego, ludzi, innych psów, innych gatunków zwierząt, wobec pojazdów, urządzeń mechanicznych, sprzętów (np. pojemniki na śmieci, schody ruchome, ogrodzenia) oraz wielu, wielu innych rzeczy, których lista jest nieskończenie długa. Praca hodowcy nad socjalizacją szczeniąt wymaga odpowiedniej wiedzy, czasu i dyspozycyjności, a także doświadczenia i pomysłowości.
Socjalizacja odbywa się bardzo szybko, jeśli wykonywana jest prawidłowo. z zachowaniem pewnych zasad.
Okres rozwoju szczenięcia dzieli się na kilka faz:
* prenatalną
* neonatalną lub inaczej wegetatywną (od narodzin do otwarcia oczu)
* przejściową lub inaczej przebudzenia od momentu otwarcia oczu (10-15 dni) do ok. 21 dni
(pojawienie się reakcji na hałas)
* okres socjalizacji trwający od wieku 3 tygodni do 12-l4 tygodni
O wymienionych terminów mogą występować nieznaczne odchylenie w zależności od specyfiki rasy lub cech indywidualnych.
Na każdym etapie rozwoju socjalizację realizujemy w odmienny nieco sposób. W dalszej części omówimy jak hodowca powinien postępować w kolejnych fazach rozwoju szczeniąt, aby wyrosłe one na psy o prawidłowym charakterze, odważne i przystosowane do życia w cywilizacji.
Faza prenatalna
Socjalizacja rozpoczyna się już w okresie ciąży. W tym czasie można rozwijać zmysł dotyku szczeniąt głaszcząc regularnie brzuch suki. Doświadczenia wykazały, że płody reagują na stymulacje dotykową już 25 dni przed porodem.
Suki używane do hodowli powinny być zrównoważone, a w czasie ciąży nie mogą być narażane na stres lub lęk.
Faza neonatalna
System nerwowy nie jest jeszcze całkiem rozwinięty, szczenię jest głuche, ślepe, węch jest słaby, natomiast funkcja komunikacji jest realizowana poprzez dotyk. Stymulacja doskonali tą funkcję, umożliwia tworzenie połączeń nerwowych. Począwszy od narodzin szczenięta muszą być codziennie dotykane, brane do ręki, podnoszone, brane na ręce, odwracane na plecy. Wszystko trzeba wykonywać bardzo delikatnie, nie ściskać zbyt mocno szczeniąt, nie podnosić zbyt gwałtownie, nie za długo, wszystko tak, aby nie narażać szczenięcia na stres. Gdy tylko szczenię zaczyna mieć dosyć kontaktu, gdy zaczyna się wyrywać i piszczeć, należy je położyć z powrotem przy matce. natomiast gdy szczenię dobrze toleruje kontakt, można je trzymać w jednym ręku, a drugą delikatnie głaskać raz w jedną, raz w drugą stronę.
Jeśli taki kontakt jest regularnie powtarzany wiele razy w ciągu dnia po kitka minut, to po 2-3 dniach szczenięta w momencie brania ich do ręki stają się spokojne i ufne, gdyż sytuacja taka staje się dla nich „normalna”.
Ważnym bodźcem jest podmuch, mordka szczenięcia jest szczególnie na niego wrażliwa. Dmuchając delikatnie na nozdrza i główkę szczenięcia, przekazujemy nowy zapach i nowe odczucie. Początkowo szczenię cofa głowę, ale stopniowo zaczyna poddawać się temu nowemu, delikatnemu doznaniu.
Faza przejściowa
Manipulacje i stymulacja dotykowa
W tej fazie należy kontynuować i zwiększać intensywność manipulacji. Kontakty powinny być coraz dłuższe. Szczenięta kładziemy na plecy, delikatnie przytrzymujemy w tej pozycji, głaskając je po brzuchu, dotykamy łap i poduszeczek wykonując delikatny masaż. Kontynuujemy również dmuchanie trzymając szczenię w ramionach.
Możemy także przesunąć łapki i pyszczek szczenięcia pod strumieniem wody z kranu, co będzie dla niego nowym doznaniem. Początkowo szczenię będzie się wyrywać, wtedy należy je uspokoić łagodnym głosem, wytrzeć ręcznikiem. Po kilku dniach szczenię będzie akceptowało zabieg bez problemu. Innym sposobem stymulacji jest podrzucenie szczenięcia w powietrzu, oczywiście nic na duża wysokość, ale tak by tylko oderwało się od naszych rąk dosłownie na parę centymetrów, aby doznało uczucia spadania.
Dodatkowe doznania dotykowe to zabawki o różnej teksturze (futerko, guma, drewno, tkanina, etc.). Można wykorzystać do tego np. stare skarpetki, futrzane rękawiczki, plastikowe butelki (uwaga - nie mogą mieć ostrych krawędzi, aby szczenię nie skaleczyło się), szmatki z frotte. itd.
Stymulacje dźwiękowe
Odgrywają one główną rolę i są niezbędne dla osiągnięcia przez szczenię wysokiego progu homeostazy sensorycznej, czyli aby szczenię nie reagowało lub reagowało w niewielkim stopniu na słabe stymulacje.
Stymulację dźwiękową powinniśmy rozpocząć jeszcze wtedy, gdy szczenięta przebywają w gnieździe z matką, włączając radio, spokojną muzykę lub telewizję. Kanały należy zmieniać, aby dźwięki były możliwie różnorodne — spokojne rozmowy. śmiech, krzyki, miejskie hałasy, strzały, głosy innych zwierząt, muzyka. itd. Można także wykorzystywać specjalne nagrania do stymulacji szczeniąt, które można kupić poprzez internet lub przygotować samemu. Na nagraniu takim powinny być zapisane wszelkie możliwe dźwięki, z jakimi szczenię może się spotkać w przyszłości.
Dodatkowo dostarczamy szczeniętom naturalnych odgłosów takich jak dźwięk suszarki do włosów, odkurzacza, miksera. Wszystko to, regularnie powtarzane, zapewnia prawidłowy rozwój słuchowy szczeniąt.
Okres socjalizacji
Wyróżniamy dwie fazy okresu socjalizacji:
- faza przyciągania, trwająca od 3 do 12 tygodnia, osiągając maksimum w 5 tygodniu życia, w czasie której szczenię przyciąga wszystko, co nowej nieznane, co się rusza, inne osobniki tego samego gatunku oraz innych gatunków, itd.
- faza awersji (cofania, ucieczki i strachu) trwająca od 5 tygodnia, osiągając maksimum 12 tygodniu życia.
Zachodzenie na siebie tych 2 faz odpowiada fazie wrażliwej.

Okresem najbardziej sprzyjającym socjalizacji jest okres między 3 a 7 tygodniem życia. Między 3 a 5 tygodniem szczenię jest przyciągane przez wszystko co je otacza, przywiązuje się do wszystkich gatunków, które spotyka. Począwszy od wieku 5 tygodni, aby socjalizacja przebiegała prawidłowo, doświadczenia powinny być pozytywne, gdyż rozpoczyna się wtedy faza awersji, podczas gdy faza przyciągania zaczyna powoli słabnąć.
Pomiędzy 7 a 10 tygodniem chęć zbliżania się i przyjazne reakcje wobec nieznanego stopniowo maleją, natomiast od 5 tygodnia nasila się nieufność i lęk przed nieznanym. Szczenię przyjaźnie reaguje na znane obiekty, natomiast z coraz większą nieufnością podchodzi do obiektów nieznanych, nowych. Wzrasta także wrażliwość na silne bodźce takie jak hałas, huk, błysk światła. Takie zachowanie jest uzasadnione biologicznie — w tym wieku dzikie szczenięta zaczynają opuszczać norę i są narażone na wiele niebezpieczeństw.
Po 12-14 tygodniach awersja lub strach do tego co nieznane dominuje i socjalizacja staje się dużo trudniejsza. Szczenię mniej chętnie przywiązuje się do nieznanych gatunków. Socjalizacja międzygatunkowa jest możliwa, ale przebiegać będzie wolniej i trudniej.
Brak stymulacji socjalnej i sensorycznej w wieku od 3 tygodni do 3 miesięcy pozostawia trwałe ślady w postaci różnych zaburzeń zachowań. Ich nasilenie zależeć będzie od ilości brakujących bodźców.
Stymulacje dźwiękowe
Od momentu gdy szczenięta zaczynają się sprawniej poruszać i wychodzić na zewnątrz, powinny mieć możliwość poznania różnych hałasów, takich jak dźwięk kosiarki, piły, wiertarki, instrumentów muzycznych, silnika samochodu, odgłosu trzepania dywanów, itp. lm więcej wymyślimy dźwięków, tym lepiej, dlatego pomysłowość i inwencja są tu bardzo pożądane.
Wszystko należy „dawkować” stopniowo, dźwięk nie powinien być od razu zbyt głośny (zachowanie odległości), nie powinien trwać zbyt długo, w czasie jego trwania szczenięta powinny mieć jakieś atrakcyjne zajęcie — zabawę lub można je w tym czasie karmić z ręki smakołykami, tak, aby nie zwracały uwagi na dolatujące odgłosy.
Taką stymulację dźwiękową należy przeprowadzać regularnie, najlepiej kilka razy dziennie.
Stymulacje wizualne dotykowe, węchowe
Na wybiegu dla szczeniąt powinny się znaleźć obiekty o różnych kształtach, takie jak duże pudło z kartonu, wiadro, duża plastikowa doniczka, różnego typu zabawki. Trzeba też zrobić tor przeszkód dla szczeniąt: tunel, niska palisada, labirynt, nisko powieszony małpi most, płytki basenik z wodą (w lecie), korytarz stymulacyjny (czyli korytarz z siatki w którym powieszone są plastikowe butelki, puszki. szeleszczące taśmy i wstążki. Zabawki i przedmioty powinny być w różnych kolorach i wykonane z różnych materiałów.
Podłoże również powinno być urozmaicone: trawa, piasek, żwirek, terakota, bruk, wykładzina dywanowa. wykładzina PCV, folia pęcherzykowa, itp. Hodowca musi cały czas nadzorować jak radzą sobie poszczególne szczenięta z pokonywaniem przeszkód, pomagać im, dodawać otuchy łagodnym wesołym głosem i smakołykami.
Nie można zapominać o stymulacji narządu węchowego poprzez dostarczanie szczeniętom rozmaitych zapachów. Mogą to być na przykład pudełka z otworkiem, wewnątrz których umieszczamy szmatki nasycone zapachem perfum, mydła, pasty do podłogi, spirytusu, kawałki futra zwierząt, pióra, itd. Ilość pomysłów na stymulację jest praktycznie nieograniczona, wszystko zależy od naszej pomysłowości.
Pierwsze zajęcia nie powinny trwać zbyt długo, bo szczenięta zmęczone trudniej przyswajają sobie nowe rzeczy, bardziej podatne na lęk. Wszystkie ćwiczenia trzeba wykonywać bez pośpiechu. Umiejętności szczeniąt wzrastają wraz z wiekiem.
W wieku 4-5 tygodni można szczenięta zabrać na wycieczkę samochodem do miasta i trzymając na rękach pokazywać otaczający świat i dźwięki z niego. Można zabrać razem z nimi matkę lub innego dorosłego psa, aby czuły się bezpieczniej.
Od samego początku okresu socjalizacji, tj. od wieku 3 tygodni, szczenięta powinny mieć regularny kontakt z ludźmi w różnym wiekuj różnej płci, a także, w miarę możliwości, z innymi zwierzętami (koty, kury, konie, krowy, króliki, fretki, itd.)
Trzeba zawsze mieć na uwadze cechy indywidualne każdego szczenięcia, jego sposób postrzegania otoczenia, odbioru bodźców i reakcji na nie. Jedno szczenięta wymaga więcej czasu, aby zaakceptować dana sytuację, inne zrobi to szybciej.
Jeśli szczenię trafi do nowego właściciela w wieku 7-8 tygodni, wówczas to on będzie musiał przejąć na siebie dalsze obowiązki socjalizacji, pamiętając, że musi ze wszystkim zdążyć zanim szczenię ukończy 3 miesiące. Taka sytuacja jest jednak korzystniejsza, ponieważ właściciel jest wstanie zapewnić szczenięciu większą różnorodność bodźców, poświęcić mu więcej czasu. Począwszy od 8 tygodni powinien zacząć uczęszczać ze szczenięciem do tzw. naturalnej szkoły szczeniąt gdzie pod okiem tresera będzie prawidłowo socjalizował szczenię. W szkole takiej szczenię ma możliwość kontaktu z innymi psami, ludźmi i zwierzętami.
Jeśli jednak szczenię zostanie w hodowli do 12 tygodnia, wówczas cały ciężar socjalizacji spada na hodowcę. Jeśli w hodowli został cały miot, będzie musiał poświęcić dużo czasu, bo szczenięta trzeba pokazać miejskie życie. Konieczne są wycieczki po ulicy, na rynek, na dworzec kolejowy itd. Najlepiej jakby hodowca również uczęszczał z niesprzedanymi szczeniętami do Naturalnej Szkoły Szczeniąt, ale niestety nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza, że w Polsce jeszcze takich nie ma (poza nielicznymi wyjątkami np. we Wrocławiu). Hodowca musi zazwyczaj poradzić sobie sam, kompletując odpowiedni sprzęt do socjalizacji i regularnie ćwicząc ze szczeniętami. Zgromadzenie odpowiedniego wyposażenia nie jest takie trudne, więcej problemów może sprawić natomiast znalezienie różnych gatunków zwierząt do socjalizacji (ważne są zwłaszcza koty, fretki i króliki, często potem pies trafia do domu, gdzie takie zwierzęta są), ludzi różnej pici i w różnym wieku, a szczególnie dzieci (w tym również takie poniżej 3 lat).
Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie te starania decydują o dalszych losach szczeniąt.
Rola suki
Obecność suki odgrywa bardzo ważną rolę. Po pierwsze czy ona szczenięta prawidłowych psich zachowań i sposobów komunikacji, aby w przyszłości szczenięta umiały „dogadać się” z innymi osobnikami swojego gatunku. Ważne jest, aby suka była zrównoważona, ponieważ szczenięta obserwują jej reakcje i uczą się. Jeśli suka boi się obcych ludzi i w chwili wizyty kogoś nieznajomego zareaguje lękiem, to szczenięta również mogą zacząć obawiać się obcych.
Kolejna ważna funkcja matki to nauka samokontroli.
W 4-6 tygodniu życia suka uczy szczenięta samokontroli. Jeśli szczenię jest zbyt niesforne, gryzie i skacze, wówczas łapie je zębami za kark i przyciska do ziemi, aż do momentu, gdy szczenię uspokoi się i przestanie się ruszać. Zdarza się, że suka nie potrafi wychowywać szczeniąt lub jest wobec nich zbyt tolerancyjna. Dotyczy to często ras odpornych na ból np. terrierów typu bull czy popularnych labradorów. Rolę suki powinien w takim przypadku przejąć hodowca, a nowy właściciel kontynuować edukację. Nie wolno pozwalać szczenięciu gryźć bez umiaru lub szarpać, ciągnąć za ubranie. Normalne 6 tygodniowe szczenię powinno być już nauczone samokontroli, przestawać gryźć rękę, gdy „zapiszczymy”, uspokoić się, gdy na nie krzykniemy lub „warkniemy. Jeśli tego nie potrafi to znak, że trzeba koniecznie poważniej zająć się tą sprawą.
Zdarza się, że hodowcy odizolowują sukę od młodych po 3-4 tygodniach od porodu. aby utrzymać ja przez to w lepszej kondycji (często ma to miejsce w przypadku suczek małych, ozdobnych ras, które biorą udział w wystawach). Nie zdają sobie sprawy jak wielka krzywdę wyrządzają w ten sposób szczeniętom. Zbyt wczesne odizolowanie szczeniąt od matki może być przyczyną zaburzeń w komunikacji z innymi psami lub syndromu nadwrażliwości - nadaktywności.
Jeśli w hodowli mamy inne dorosłe osobniki, które tolerują szczenięta, wówczas kontakt z nimi może również okazać się bardzo pożyteczny (nauka samokontroli, prawidłowych zachowań, zasad hierarchii).
Podsumowanie
Konsekwencją braku socjalizacji jest częściowe lub całkowite niedostosowanie szczeniąt do życia w nowym otoczeniu. Niedostosowanie będzie powodować wiele problemów z zachowaniem, takich jak syndrom prywacji sensorycznej, fobie, agresja, brak samokontroli. Przy takich szczeniąt oznaczać będzie zatem cierpienie, stres, porzucenie, a nawet eutanazję. Cierpi zwierzą i cierpi często również rodzina, która do której trafiło.
Dobry hodowca powinien zatem zadbać o przyszłość psów pochodzących z jego hodowli, przeprowadzając prawidłową socjalizację.
Mój pies załatwia się w mieszkaniu...
„Mój pies załatwia się w mieszkaniu. Co robić ?„ - właściciele psów często zgłaszają się z takim problemem do zoopsychologa.
Po wykluczeniu przyczyn zdrowotnych i związanych z podeszłym wiekiem zwierzęcia (przeprowadzenie badań weterynaryjnych), należy przeanalizować sposób oddawania moczu (pozycja ciała, ilość moczu), okoliczności i miejsce.
Pierwszy przypadek to sytuacja, gdy pies oddaje mocz w sposób typowy, w normalnej pozycji (kucając lub w przypadku dojrzałego samca, podnosi nogę). Właściciel znajduje kałuże moczu w jednym miejscu.
Najczęściej dotyczy to szczeniąt, które jeszcze nie nauczyły się załatwiać poza domem lub które są zbyt rzadko wyprowadzane na spacer (szczenię należy wyprowadzać znacznie częściej niż psa dorosłego). Może się zdarzyć również w przypadku psa dorosłego zbyt długo trzymanego w zamknięciu, bez możliwości spaceru, który po prostu dłużej nie jest w stanie wytrzymać.
Jeżeli jednak dorosły pies regularnie załatwia się w mieszkaniu, powodem jest brak opanowania zasad czystości w okresie szczenięcym. Bywa tak w przypadku psów wychowanych w kojcach bez możliwości załatwiania potrzeb fizjologicznych z daleka od miejsca spoczynku.
Niekiedy jednak przyczyną są nieświadomie popełniane błędy wychowawcze lub zwykłe lenistwo właścicieli, którym nie chciało się regularnie wyprowadzać szczenięcia i pilnować, aby załatwiało się poza domem.
W takich przypadkach konieczna jest ponowna nauka czystości. Należy ograniczyć psu obszar, po którym może się swobodnie poruszać, natomiast udostępniać mu resztę mieszkania tylko pod czujną kontrolą właścicieli. Wszystkie miejsca, w których wcześniej pies załatwiał się należy dokładnie wyszorować używając preparatów skutecznie usuwających zapach. W miejscu, gdzie pies najczęściej się załatwiał należy umieścić jego legowisko, postawić miskę z wodą do picia i dawać tam psu posiłki (zamienić dawną „toaletę” jadalnię i sypialnię). Pies powinien otrzymywać posiłki regularnie i o odpowiednich porach, bardzo regularnie być wyprowadzany na spacery. Pory posiłków i spacerów powinny uwzględniać czas, jaki jest psu potrzebny na strawienie pokarmu (ok. 6-8 godzin). Na spacerze trzeba być wystarczająco długo, gdy pies się załatwi — koniecznie pochwalić, nagrodzić smakołykiem.
Czasem właściciele mówią, że pies nie załatwia się podczas spaceru, a po powrocie znajdują kałużę moczu w mieszkaniu. Psy, które notorycznie zachowują się w ten sposób mogą mieć problemy z rozwojem homeostazy sensorycznej — syndrom nadwrażliwości-nadaktywności lub syndrom prywacji sensoryczne albo problemy z rozwojem zachowań społecznych (zwłaszcza depresję wczesnego odłączenia). Jeśli opisany wyżej objaw pojawi się nagle (wcześniej było wszystko w porządku) może być wynikiem fobii wywołanej przez bodziec obecny w środowisku, gdzie pies zostaje wyprowadzany by się załatwić. Może też świadczyć o depresji reaktywnej.
Kolejny problem to znakowanie hierarchiczne. Pies (samiec) oddaje mocz w małych ilościach na powierzchnie pionowe (ściany, meble), w różnych miejscach w domu, podnosząc nogę. Może to robić w czasie nieobecności właścicieli lub wręcz przeciwnie, w ich obecności. Znakowanie może nasilać się, gdy do domu przychodzą w gości ludzie lub inne psy, zwłaszcza płci męskiej. Czasami pozostawia również odchody w widocznym miejscach w domu. Problem wynika z niewłaściwych relacji pomiędzy psem i właścicielami. Konieczna jest w takim przypadku pomoc zoopsychologa, który przeprowadzi analizę tych relacji i wskaże niezbędne zmiany reorganizacyjne, niekiedy bardzo radykalne. Dotyczą one zasad życia codziennego, które muszą być zrozumiałe dla psa, niezmienne i w sposób jednoznaczny określać jego miejsce w rodzinie.
Pies może również oddawać mocz (a czasem również kał) pod wpływem intensywnych emocji takich jak lęk, radość, ekscytacja lub jako oznaka podporządkowania. Mocz jest najczęściej wydalany w małych ilościach, często w trakcie poruszania się (pozostawia za sobą wąskie ślady moczu), choć zdarza się, że pies odda większą ilość moczu na raz. W przypadku szczeniąt jest to zachowanie dopuszczalne, na przykład w czasie zabawy, pod wpływem wielkiej radości lub ze strachu w sytuacji zagrożenia. Jeśli jednak zdarza się to psu dorosłemu, może świadczyć o problemach psychicznych.
Dotyczyć może to psów, u których występuje tzw. zespół nadaktywności nadwrażliwości (brak samokontroli motorycznej). Reagują one nadmiernie na wszelkie bodźce, takie jak dotyk, głos, ważne wydarzenia (wyjście na spacer. powrót właścicieli, etc.). Radość lub nadmierna ekscytacja powoduje oddawanie niewielkich ilości moczu.
Emocjonalne oddawanie moczu i kału występuje w przypadku stanów lękowych, fobii, stanów depresyjnych. Często obserwujemy je w przypadku lęku separacyjnego. Pies pozostawiony sam w mieszkaniu odczuwa silny lęk spowodowany rozłąką z właścicielem (przyczyną jest nadmierne przywiązanie), wpada w panikę. Może wtedy niszczyć przedmioty, wyć, szczekać, a także oddawać mocz lub kał. Na skutek odczuwanego lęku pies może wypijać duże ilości wody (czynność zastępcza), co dodatkowo zwiększa ilości wydalanego moczu.
Czasem właściciele mówią, że pies załatwia się w czasie snu, na legowisku. Przyczyną takiego problemu mogą być zaburzenia lękowe związane z nieprawidłowo prowadzoną tresurą, stany przed depresyjne, depresja wczesnego odłączenia lub syndrom prywacji sensorycznej.
W każdej z sytuacji oddawania moczu spowodowanej problemami emocjonalnymi, należy przeprowadzić terapię przeciwlękową, pod kontrolą zoopsychologa.
Oddawanie moczu może być także oznaką podporządkowania. Dotyczy przede wszystkim szczeniąt, u których zachowanie to jest normalne, ale może także występować u psów bardzo uległych. Często są to psy poddawane tresurze brutalnymi metodami (karanie), nadmiernie karane przez właściciela lub karcone w niezrozumiałej dla nich sytuacji.
Na przykład w czasie nieobecności właściciela pies coś zniszczy. Po powrocie do domu właściciel znajduje pogryziony przedmiot i karci psa. Widząc złość i niezadowolenie właściciela, pies, mimo, że nie kojarzy zniszczeń z karą, próbuje załagodzić konflikt okazując podporządkowanie, przyjmując niską postawę, kładąc po sobie uszy (co często właściciel mylnie interpretuje jako wyraz skruchy). Jeśli takie sytuacje powtarzają się, pies chcąc wyraźniej okazać uległość, dodatkowo oddaje pod siebie mocz. Niestety wzmaga to często złość właściciela, który uważa, że pies „złośliwie napaskudził”. Po pewnym czasie pies oddaje mocz, gdy tylko usłyszy głos właściciela, co staje się problemem nie do wytrzymania i wtedy zwykle szuka on pomocy u zoopsychologa. Pierwsze co należy zrobić w takiej sytuacji to zaprzestać jakiegokolwiek karania psa. Konieczna jest stabilizacja, jasne przekazy informacji i bardzo delikatne traktowanie. Wszyscy członkowie rodziny powinni być zgodni odnośnie wymagań stawianych psu, aby czuł się on bezpiecznie. Pies musi nabrać pewności siebie. W tym celu należy mu wydawać łagodnym głosem drobne polecenia nagradzać za każde ich wykonanie. Wołając psa właściciele powinni ukucnąć, a gdy pies podejdzie pochwalić go i pogłaskać po klatce piersiowej lub od spodu szyi (unikać głaskania od góry, po głowie lub plecach, ponieważ jest to oznaka dominacji).
BŁĘDY WYCHOWAWCZE
Po zabraniu szczeniaka do domu — przebywanie z nim non-stop, udostępnienie mu całego domu,
reagowanie na każdy pisk (szczególnie podczas pierwszej nocy), zasypywanie psa zabawkami, niewyznaczenie psu jego stałego miejsca, zezwolenie na gryzienie rąk, ubrania etc., reagowanie na każdą próbę psa zwrócenia na niego uwagi, karcenie szczeniaka z załatwianie się w domu (bicie gazetą, wsadzanie nosa w fekalia...), karcenie bez złapania „na gorącym uczynku” (np., za zniszczenia odkryte po powrocie do domu), pozostawianie psu pełnej miski przez 24h/dobę, uznanie, że pies nas rozumie z definicji, rozpoczęcie szkolenia, gdy zaczynają się problemy, wyprowadzanie psa w stałe miejsca i na krótko, uznanie że ogród mu wystarczy do biegania (generowanie skutków prywacji sensorycznej), ciągłe mówienie do psa i dotykanie go, gdy tylko się zbliży, karmienie za darmo i karmienie przy stole, brak jasno ustalonych, wspólnych dla wszystkich domowników reguł kontaktu z psem, brak rytuałów (np., witanie się z psem „po ludzku”), robienie ceremonii z każdego wyjścia z domu, zezwolenie psu na wciąganie nas do domy, ściąganie ze schodów, wyciąganie z domu, na ulicę, etc., pozwolenie psu na decydowanie, gdzie chce iść na spacerze, przeskakiwanie przez psa/przesuwanie go, gdy zalegnie w domu na przejściu, udostępnienie psu wygodnych punktów obserwacyjnych, brak hierarchii karmienia, porównywanie psa do poprzedniego, nakreślenie takich samych oczekiwań i wymagań, działanie stereotypowe (np., „biorę labradora, bo to są psy terapeutyczne”), niewłaściwy wybór rasy i osobnika.
* * * * * * * * * * * * * * ***** * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Amerykańscy biolodzy, Raymond I Lorna Coppinger przed kilku laty postawili tezę, że to nie człowiek udomowił psa, ale pies udomowił się sam. Odepchnięte przez stado wilki włóczyły się w pobliżu ludzkich siedlisk z nadzieją na znalezienie czegoś do jedzenia, a żeby przeżyć, musiały być przyjazne, zwracać uwagę na ludzkie obyczaje i mieć „oczy dookoła głowy”. Prof. Csanyi powiedział, ze wilk musiał rozwinąć u siebie zrozumienie społeczne — i to mu się udało.
Od tysięcy lat pies całą swą uwagę kieruje na sygnały człowieka, czego nie robi żadna inna istota żadna nie rozwinęła umiejętności odczytywania jego sygnałów i ukierunkowania na nie swojego zachowania. Nawet szympansy, z którymi mamy tyle wspólnego, są w tym znacznie słabsze (Tomasello, Max-Planek) Niech przykładem będzie takie badanie: w kubeczku schowano smakołyki, krótkie skinięcie głową w stronę kubka wystarczy psu, by je znaleźć, nawet, jeśli człowiek kieruje się w stronę kubka pustego. Coś takiego potrafi wykonać tylko 2 na 11
szympansów.
Ale jak to się opłaca!
Przodek naszego psa walczy o przeżycie. Wilczą populację na świecie oblicza się na 130tys sztuk.
Setki milionów psów od czasu unii z człowiekiem toczy (bardziej lub mniej oczywiście) dobre życie przy boku silniejszego partnera. Jest to niespotykana w naturze symbioza pomiędzy, bądź co bądź, konkurentami do talerza!
Fascynująca wymiana, w którą pies wkłada swe oddanie, a człowiek opiekę, dach nad głową i pożywienie — win-win!
Psia inwazja w ludzki świat zaczęła się prawdopodobnie ok. 15 tys. lat temu we wschodniej Azji, przy czym zoolog z kalifornijskiego uniwersytetu, Robert K.Wayne uważa, że wydarzyło się to przynajmniej 25.000 lat wcześniej. Tak czy inaczej, by wystarczająco dużo czasu na współewoluowanie.
Uczucie psa do człowieka jest bezwarunkowe, Csariyi pokazał to w prostym doświadczeniu:
trzynaście wilcząt i 12 szczeniąt zostało tuż po urodzeniu odebranych matkom i oddanych opiekunkom, które je karmiły, pieści spędzały z nimi 24 godz. na dobę, nawet śpiąc z nimi we wspólnym łóżku. Po paru tygodniach umieszczono szczeniaki na nieznanym im podłożu, w pomieszczeniu, na którego krańcu ustawiono kobietę i spokojną sukę owczarka belgijskiego. Przerażone szczenięta szukały pomocy- wilczki najczęściej u suki, psiaki u kobiety... Nawet nieświadome sygnały człowieka są przez psy wychwytywane neurobiolodzy z uniwersytetu na Florydzie wykazali, że psy wyczuwają atak epileptyczny u człowieka na minuty przed jego wystąpieniem. 11% psów należących do epileptyków potrafi ostrzec swojego pana, że atak się zbliża.
Pies poradził sobie z odcyfrowaniem naszego kodu zachowań. Jego bazą obserwacyjną jest rodzina, w której żyje, biotopem jest dom, w którym mieszka. W tym otoczeniu tworzy się na podobieństwo człowieka i rozwija takie sposoby zachowań społecznych, które uważa Csaiwi, coraz bardziej przypominają zachowania pana czy pani. Csanyi twierdzi, ze pies znajduje się obecnie w stadium przedludzkim”.
Inteligentne skądinąd szympansy walczą o władzę a pies rozwinął zdolność do podporządkowywania się w plemię i do podziału pracy. Potrafi nawet różnicować polecenia i swoje posłuszeństwo dopasowywać do ich stopnia.
Naczelne konkurują o wszystko, a jeśli zdarza im się współpracować, to głównie obszarze najbliższej rodziny
- psy i ludzie wykraczają poza „egoizm genowy mając na oku dobro grupy –grupy nie ty nie rodzinnej, ale przecież międzygatunkowej.
Csanyi uważa, że pies nie jest już zwyczajnym zwierzęciem, lecz istotą sztuczną. Głównie dlatego, że nie traktuje człowieka, jak dotąd uważali badacze, jako zwierzę przewodnie, lecz ma do niego stosunek, jak dziecko do rodzica. W sytuacjach lęku, opuszczenia, samotności, dorosłe psy zachowują się jak opuszczone dzieci.
Pewny pokarm z ręki człowieka pozwolił psu na rezygnację z polowania. Codzienne zabawy z człowiekiem, jak uważa Marc Bekoff Uniwersytetu w Colorado, wzbogaciły repertuar psich zachowań. Bekoff stwierdził ze psy zachowują chęć do zabawy, ciekawość i zdolność do uczenia się także w dojrzałym wieku — w przeciwieństwie do wilków.
To może oznaczać, ze w zabawie pies podpatrzył także ludzką zdolność do abstrakcji. Tylko psy i ludzie są w stanie rozumieć i kierować się rywalami i regularni, twierdzi Csanyi. Przeprowadził test, w którym psy miały znaleźć ukrytą za parawanem piłeczkę. Posłusznie przeszukiwały schowek za schowkiem i nawet wtedy, gdy widziały jak badający chowa piłkę do torby, jeszcze raz szuka za parawanem, ponieważ wierzyły, że tego wymaga reguła zabawy. To badaczy nie zdziwiło - zdziwienie przyszło potem. Powtórzono to samo badanie tym razem jednak badane były dzieci i studenci. 80% dzieci i 50% studentów wierzyło bardziej rytuałowi niż świadectwu własnych oczu!
Csanyi sądzi, że psia miłość do reguł może umożliwić psu dialog z człowiekiem, Pies układa wzorce zachowań mające sprawić, że ostanie zrozumiany. 20-30% takich rytuałów, może już przedstawić prymitywny system komunikacji. Już dziś psy rozumieją średnio 30 słów z naszego języka.
Wilk dysponuje ok. 60 rozmaitymi gestem mimicznymi, dla psa pozostałą niewielka cząstka tego bogactwa. Dorot Feddersen-Petersen zauważa, że mimika stada pudli czy retriverów jest śmiesznie uboga natomiast zupełnie inaczej ma się sprawa z wokalizacją.
Csanyi sądzi, że szczekanie nie jest niczym innym, jak próbą naśladowania ludzkich dźwięków. Wilk szczeka oszczędnie i jednotonowo. wokalizacja u psów jest na tyle bogata, że może stanowić podkład pod system podobny do mowy.
Sophia Yin z Kalifornii przeanalizowała spektrogram na który składa się ponad 4600 wydawanych przez psy dźwięków. Badaczka potrafi określić z 80% trafnością do jakiej sytuacji się konkretne dźwięki odnoszą. Do wypracowania prymitywnego systemu lingwistycznego potrzeba 200 słów, papugi i małpy, jak dotychczas, mają tyko 150.
Tyle na temat naszej współewolucji. Warto teraz się zatrzymać przy tymi, co my, jako ludzie, dostajemy od psów. Pełnię możliwości mają oczywiście ci właściciele, którzy traktują psy zgodnie z ich potrzebami gatunkowymi. Bo tak, jak można z cała pewnością powiedzieć, że psy są dobre dla ludzi, tak w odwrotną stronę bywa z tym gorzej. Silke Wechsung, psycholog z Bonn przeprowadziła obszerne badania relacji między ludźmi a psami. W wyniku przeprowadzonego studium wyodrębniła trzy typy właścicieli psów ( podejrzewam, że przeprowadzając badania w Polsce znalazłaby ich więcej, szczególnie biorąc pod uwagę społeczność wiejska). Najliczniejszy typ (43%) to właściciel ściśle związany z naturą i społeczny. Zajmuje się psem aktywnie, jest kontaktowy, lub poprzez psa poznawać nowych ludzi. Dysponuje dużą wiedzą na temat trzymania psów i stara się swojego czworonoga dobrze wychować. Bardzo ważni są dla niego ludzie i ich dobro. Relacją pies-człowiek w tym układzie ocenia się wysoko.
Typ drugi (22%) to właściciel ukierunkowany na prestiż. Za pomocą psa wzmacnia swoją samoocenę i obraz w oczach innych. Jak się w tym ma pies, nie interesuje go zbytnio, psie potrzeby nie są dla niego istotne. Ma skłonność do uczłowieczania psa i jego potrzeb, a to uniemożliwia dobry, partnerski związek.
Typ trzeci (35%) jest zafiksowany na psie. Pies jest dla niego wszystkim, cała jego uwaga jest poświęcona psu, przy czym psa nie uczłowiecza. W efekcie jakość relacji można określić dość wysoko. Nawet, jeśli właściciel woli zwierzęta od ludzi, w przestrzeni publicznej wychowuje się odpowiedzialnie i nie chce nikogo zachowaniem swojego psa obciążać.
Według badaczy psy (a także koty) zaspokajają następujące potrzeby ludzi:
partnerstwo, przyjaźń, towarzyskość
- radość i zadowolenie z życia
- pobudzenie społeczne, unikanie nudy i samotności
- zmiany, odwracania uwagi od codziennych kłopotów i chorób
- sympatia, czułość,
- przytulność, atmosfera
- przejęcie zobowiązań i odpowiedzialności, aktywny styl życia
- spokój, uspokojenie
- Piękno, atrakcyjność, elegancja
- uznanie, prestiż
- ochrona i poczucie bezpieczeństwa
- porządek dnia
- nawiązywanie kontaktów społecznych
Wiadomo, że ochrona zwierząt i dbałość o niej wielorakie pozytywne oddziaływanie zwierząt na ludzi to dwie strony tego samego medalu. Zwierzęta domowe mogą dać ludziom bardzo wilete, jeśli ci są gotowi do stworzenia z nimi pozytywnego i partnerskiego związku. Każde zaniedbanie przynosi niekorzystne efekty.
Oczywiście nie można zakładać, ze wystarczy sprawić sobie psa, żeby natychmiast życie zmieniło się na lepsze. Trudno przepisywać zwierzęta jako receptę na poprawę zachowania dzieci czy rozproszenie samotności. To, jakie warunki osobowe, psychologiczne, pedagogiczne, medyczne, demograficzne, ekologiczne, polityczne, ekonomiczne, a także kulturalne i religijne muszą być
spełnione, by ludzkie życie rzeczywiście ulegało poprawie jest wciąż przedmiotem badań. Można jednak powiedzieć, że zmniejszenie codziennych kłopotów i ich psychosomatycznych konsekwencji następuje wraz z:
• Pozytywną jakością relacji człowiek - zwierzę
• Sytuacyjnym centralnym usytuowaniem zwierzęcia
• Pozytywnym bilansem psychologicznym dobrostanu (relacją między radościami a kłopotami codzienności)
• Społecznym „wsparciem” ze strony psa
• Wymiarowi, w jakim zwierzę odciska się na życiu osobistym
• Wymiarem wiary w redukujący stres wpływ zwierzęcia
Zwierzęta czują się dobrze i rozwijają swoje psychologiczne oddziaływanie, jeśli całe ich otoczenie socjalne je akceptuje i odnosi się do nich z sympatią. Jest to szczególnie ważne w odniesieniu do psów należących do niepełnosprawnych, które często muszą być zaopiekowane przez innych ludzi, warunkiem prawidłowego rozwoju relacji jest wystarczająca wiedza na temat potrzeb gatunkowych naszych zwierząt. Niestety, poziom wiedzy niejednokrotnie pozostawia wiek do życzenia. Czy wiemy, na przykład, co jest konsekwencją uczłowieczenia zwierząt? Jakie są możliwości ich wychowania? Gdzie są granice ich możliwości? Co się dzieje z psami, które w wyniku mody trafiają w miejsca, w które trafić nie powinny? Wiemy, że morska świnka nigdy nie powinna żyć samotnie, a nocne zwierzę, jak chomik, nie jest zwierzęciem domowym? Czy umiemy nasze zwierzęta właściwie karmić? Nie przyprawionymi resztkami z pańskiego stołu, nie pozbawioną wartości suchą karmą, za to o właściwej porze i we właściwy sposób? Pamiętamy o potrzebach zdrowotnych naszych czworonogów?
Ludzie niepełnosprawni i chronicznie chorzy mają poprzez zwierzę nie tytko zajęcie i zadanie do wykonania, ale czasem konkretną pomoc —jak w przypadku psów przewodników niewidomych. Określone zwierzęta są oferowane dla określonych grup ryzyka. Np. psy powinny trafiać do ludzi z niedoborem ruchu, dzieci, judzi starszych, samotnych i chorych psychicznie. Koty do singli. pacjentów domowych, chorych psychicznie, depresyjnej zestresowanych.
Psy stanowią istotną pomoc w przepracowywaniu stresu codzienności dla 70% ich miłośników i — jednak — aż dla 43% ludzi, którzy wcale ich zwolennikami nie są.
Powód jest prosty — psy nie miewają humorów, promieniują spokojem, radością, nie odmawiaj, są uważnymi słuchaczami, nie demonstrują egocentryzmu, mając psa nie sposób się wciąż złościć, ponieważ dzięki swej spontaniczności psy gniew przełamują, zmuszają do zabawy, radości, komunikacji i treningu fizycznego, oczekują uwagi i codziennej troski i — co bardzo ważne, pomagają w zawieraniu nowych znajomości.
Ogromnie ważną rolę spełniają zwierzęta wobec ludzi starszych - zmniejszają poczucie samotności, zmuszają do aktywności fizycznej, sprawiają, ze ludzie czują się potrzebni, mą kogo j o kim mówić. Nie mają żądnych zahamowań wobec objawów starości (w przeciwieństwie do ludzi), akceptują ludzi bez jakichkolwiek ale, nie odsuwają się od choroby, od braku atrakcyjności. Nie mają żadnych uprzedzeń, nie opuszczają człowieka w potrzebie. Pomagają znosić ból przemijania. Wymagają czasu i uwagi odpowiedzialności, a przecież dla ludzi starszych stresorem jest brak istot, którym tego właśnie potrzeba.
Ryzyko socjalnej izolacji i samotności jest niestety wysokie nie tylko u ludzi starszych, lecz także, coraz częściej u młodzieży. Według badań, posiadanie w zwierzęcia zmniejsza problemy
związane z
- kłótnią z rodzicami (48%)
- smutkiem i troskami (35%)
- gniewem kłótnią z innymi (35%)
- zakazami rodzicielskimi (24%)
- nakazami rodzicielskimi (24%)
- kłótniami rodziców pomiędzy sobą (7%)
Generalnie pies jest prewencyjnym środkiem zaradczym w niepełnych i zaburzonych rodzinach. Młodzi ludzie, którzy posiadają psa, a zwłaszcza ci, którzy się o niego troszczą, traktują zwierzę jako pomoc duchową. Niejednokrotnie pies pomaga w zmniejszeniu częstości występowania zachowań zagrażających życiu.
A pies w mieście? Cóż-oczywiście, że w niewielkim miejskim mieszkaniu nie ma zbyt wiele miejsca dla psów. Ale — co tu ukrywać - nie ma go także dla dzieci. Dzieciom także jest gorzej, kiedy nie mają pod oknami ogrodu, w którym mogą się bawić i dużej przestrzeni dla siebie. Nie, proszę się nie obruszać — nie chcę zaproponować, żeby dzieci mieli tylko mieszkańcy wsi i domów z ogródkiem. Ale tak, jak rodzice dzieci mieszkających w blokowych mieszkaniach powinni zadawać sobie więcej trudu dostarczaniu im bardziej powiązanych z naturą rozrywek, tak i właściciele mieszkających w blokach psów, jeśli są właścicielami odpowiedzialnymi zarówno za swoje zwierzęta, jak i za to, co ich frustracja może uczynić pozostałym mieszkańcom, muszą myśleć nad zaspokojeniem potrzeb zwierzęcia. Żyjąc z psem w mieście trzeba być gotowym na kompromisy, ale w zasadzie w ogóle żyjąc w nieście trzeba się do takiej gotowości przyzwyczaić. |